To nie był jeden klik i gotowe!. Zdecydowanie nie! Raczej nazwać można to procesem – trochę technicznym, trochę kreatywnym, a momentami po prostu żmudnym poprawianiem i kolejnymi próbami.
Archiwalne zdjęcia Wrześni – czarno-białe, często niedoskonałe i w różnych formatach (kwadrat, 3:4 i inne) – zostały pozyskane przy współpracy z Września – Miasto w Centrum Zainteresowania. Może i jakość nie zachwycała lecz miały wyjątkowy klimat i stanowiły podstawę całego projektu.

Na początku wykonywana była ręczna obróbka w programach takich jak Lightroom i Photoshop – czyszczenie zdjęć, poprawa kontrastu oraz przygotowanie kadru.

Dopiero później wykorzystywana była sztuczna inteligencja
:�– nadawanie koloru�– dodanie odpowiedniego światła
�– stylizacja na klimat lat 70-80 najpierw na zrekonstruowanych fotografiach.
Bardzo ważne było, aby nie przesadzić z efektami i zachować autentyczny wygląd miejsca.
Każdy kadr musiał być przygotowywany w formacie 16:9, ponieważ od początku zakładano stworzenie materiału filmowego.
Następnie powstawało video – i był to najtrudniejszy etap.
Ruch musiał wyglądać naturalnie: ludzie, samochody, światło oraz praca kamery
.�W tym celu wykorzystywano głównie narzędzie Kling, a także sporadycznie Sora czy Google Veo, które pozwalały uzyskać inne efekty ruchu i kompozycji.
Jedno ujęcie często wymagało wielu prób, zanim osiągnięto zadowalający efekt.
Muzyka i tekst również nie powstały od razu w gotowej formie – było wiele prób, różnych wersji i podejść. Zarówno tekst, jak i warstwa muzyczna były generowane kilkukrotnie, a następnie wybierane i dalej poprawiane ręcznie w Logic Pro, tak aby jak najlepiej pasowały do obrazu i jego klimatu.
Całość powstawała około 2 tygodnie

Był to proces wieloetapowy i ciągłe uczenie się – praktycznie każde kolejne ujęcie było trochę lepsze od poprzedniego, ale wymagało wielu prób, poprawek i wracania do wcześniejszych etapów.
Niestety każda próba generowania – a szczególnie video – bardzo szybko zużywa tzw. kredyty, co przekłada się na realne koszty. To sprawia, że cały proces jest nie tylko kreatywny, ale też wymaga rozsądnego! podejścia i decyzji, co warto jeszcze zmienić a czego lepiej nie ruszać bo efekt będzie niedostrzegalny a koszty wzrosną znacząco …

Finalny montaż został wykonany w Premiere Pro – można powiedzieć, że to taki „Final Cut”. Na Macu jest przecież narzędzie o tej nazwie i dobrze oddaje sens tego etapu.
To właśnie tutaj wszystko się domyka – ostatnie cięcia, poprawki, detale, które wcześniej umykały. Trochę takiego spokojnego „dopieszczenia” całości, żeby wszystko zaczęło ze sobą grać.
I właśnie na tym etapie pojawił się ten końcowy look – trochę w klimacie polskiej kroniki filmowej. Spójny, uporządkowany i taki, który zamyka cały proces.
Wydaje się iż efekt końcowy pokazuje, że było warto!�
Powstał klip pomiędzy filmem a wspomnieniem – Września sprzed lat, ale pokazana tak, jakby ktoś naprawdę ją wtedy nagrał.























